Zakupy – to co konieczne, na stoisku mięsnym znalazłam karkówkę, więc stwierdziłam, że coś spróbuję z tym zrobić i co ciekawsze – wyszło mi, a nieczęsto się to zdarza, więc poniżej opis co zrobiłam:
· 30 dag karkówki
· 2 mniejsze marchewki
· 1 pietruszka
· 1 cebula
· łyżka papryki słodkiej
· 2 ząbki czosnku
· pół kieliszka wina białego
· pieprz
· sól
· łyżka oleju
· listek laurowy
· patelnia
· garnek
Karkówkę pokroiłam drobno i na patelni na małym ogniu podsmażyłam – bez tłuszczu, bo sama z siebie karkówka jest dość tłusta. Pod koniec smażenia dodałam papryki. W tym czasie pokroiłam drobno cebulę. Karkówkę przerzuciłam do garnka dolałam odrobinę wody i na bardzo małym ogniu już dusiłam. Na patelnię, na której smażyłam karkówkę dałam olej i lekko posoloną cebulę, żeby się zeszkliła, no może nawet zrumieniła, ale bardzo delikatnie. W czasie jak cebula dochodziła na małym ogniu obrałam marchewki i pietruszkę i pokroiłam na małe kawałeczki. Cebulę wrzuciłam do garnka z karkówką, do garnka od razu dorzuciłam marchewkę i pietruszkę i listek laurowy, wycisnęłam czosnek, pieprzu i dodałam odrobinę wody. Później dodałam wina. I całość na bardzo małym ogniu tak sobie „pykała” około godziny. Aż mięsko zrobiło się miękkie, podobnie jak warzywa. Zjem najprawdopodobniej z ryżem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz